17 kwietnia 2014

Mam dość

Nic tylko strzelić sobie w łeb. Jak dobrze, że niedługo stąd wyjeżdżam. Jednak wiem, że od pewnych rzeczy się nie odetnę. Od niektórych nawet nie chcę się odcinać, chociaż to byłoby dla mnie lepsze.

Śnią mi się wiadomości pisane przez bliskie mi osoby. Wiadomości, które chciałabym od nich dostać, ale wiem, że to niemożliwe...

Chciałabym, żeby ktoś założył mi kaftan bezpieczeństwa. Na tyle odporny, żebym zarówno ja sama nie zrobiła sobie krzywdy, jak i nikt z zewnątrz mnie nie zranił.

8 lutego 2014

Co u mnie? A żyję i chudnę :3

Minęły dwa miesiące od mojego ostatniego mierzenia. Podkreślam, że efekty zawdzięczam regularnym, zdrowym posiłkom i ćwiczeniom. Byłoby lepiej, gdybym nie zrobiła sobie przerwy w ćwiczeniach... Oto moje wymiary z grudnia i z dzisiaj:

07.12.2013r.
klatka piersiowa - 87 cm
brzuch - 77 cm
biodra - 99 cm
udo - 57 cm

08.02.2014r.
klatka piersiowa - 87 cm (bez zmian)
brzuch - 68 cm ( 9cm mniej )
biodra - 95 cm ( 4 cm mniej )
udo - 55 cm (2 cm mniej )

Najbardziej cieszy mnie 9 cm, które zniknęło z brzucha. ^^ Trzymajcie kciuki. Może być tylko lepiej. :3

13 stycznia 2014

Żeby schudnąć, trzeba jeść

Nie wiem, ile wytrzymam bez Any, ale postaram się żyć normalnie. Chcę schudnąć, oczywiście, że chcę. I właśnie dlatego zamierzam jeść. Przyspieszyłam swój metabolizm, ćwiczę, ale nie dostarczam organizmowi potrzebnych produktów i to tylko kwestia czasu, kiedy zacznę tyć. Za rok mogę nagle zauważyć, że przytyłam kilkakrotnie... Nie chcę tak wyglądać. Chcę być chuda, chcę mieć włosy i zęby, chcę mieć ładną, gładką skórę bez zbędnych włosków (bo one się pojawią, jeśli nie będę jeść). Nie chcę się więcej czołgać do lodówki. Nie chcę liczyć kalorii. Wybacz, Ana, ale ty mnie zabijasz. Ty mnie niszczysz. Ty sprawiasz, że jestem nieszczęśliwa i samotna.
I wiecie co? Będę lekka jak motylek. Ale osiągnę to ciężką pracą i regularnym, zdrowym odżywianiem się. Nie wiem, czy dam radę, czy jej ponownie nie ulegnę, ale postaram się. Życzcie mi powodzenia. Ja wybieram życie.

10 stycznia 2014

Trochę o miłości

Dla jednych miłość jest definicją szczęścia dla innych niczym innym jak tylko cierpieniem.
A miłość jest po prostu monotematyczna, ponieważ niemalże każda zaczyna się i kończy podobnie: spotykamy ukochaną osobę, następuje wielki podziw i uczucie, które sprawia, że mamy nagle energię na wszystko. Nie jemy, nie śpimy, a mimo to posiadamy do wszystkiego zapał. A potem to przemija, przychodzi znużenie, a my czujemy się jak zużyta zabawka. Nie jemy, nie śpimy i tracimy do wszystkiego zapał...

9 stycznia 2014

"Zabijasz się! Zabijasz się! A ja... robię to samo..."

Denerwują mnie osoby, które piszą mi długie przemowy na temat konsekwencji odchudzania, a sami... chcą być chudzi... Sami stają na wadze, patrzą na te cyferki i są załamani tym jak wyglądają.
O co więc Wam chodzi? Wy macie prawo do dobrego wyglądu, a ja nie?
Chcesz mi dawać przykłady, że anoreksja jest zła? Dobrze, ale nie odchudzaj się po kryjomu.
To mnie tylko bardziej motywuje do tego, by dążyć drogą, którą sobie wybrałam. Bo skoro piszesz mi, że to mnie zabija, a sam robisz dokładnie to, co ja, to jaki przykład mi dajesz? Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że wybrałam dobrze.

Dzisiaj zjadłam dużo... O wiele za dużo... Ale jutro też jest dzień.

8 stycznia 2014

Bilans

Tak jak obiecałam, wstawiam spis tego, co dzisiaj jadłam. 

ŚNIADANIE:
- owsianka - 133 kcal
PRZEKĄSKA:
- chipsy paprykowe (garść) - ok. 79 kcal
OBIAD:
- kurczak z ryżem (mała porcja) - ok. 71 kcal
PRZEKĄSKA:
- czekolada truskawkowa (3 kostki) - 107 kcal
- Delicje (1 ciasteczko) - 53 kcal

RAZEM: 443 kcal

Chyba nie jest tak źle... Nienawidzę tych przekąsek... Gdyby nie słodycze, byłoby jeszcze mniej.

Wszystko od nowa

Zdjęcia robione dzisiaj... Moje spasłe nogi i brzuch... O ile u góry jestem drobna, kiedy spoglądam coraz niżej wszystko się poszerza. Mam okropne biodra i uda...

Postanowiłam przemienić tego bloga na stronę poświęconą w pełni mojemu dążeniu do perfekcji. Na razie zjadłam tylko śniadanie (133 kcal). Zobaczymy jak będzie potem. Trochę kręci mi się w głowie i jestem głodna, ale jakoś wytrzymam. Postaram się dać znać wieczorem jak wypadł mój bilans. :3 Trzymajcie się. <3

Jeśli jakieś Motylki mają ochotę porozmawiać, to zapraszam. ^^ Lubię poznawać nowych ludzi. Mój nr gg:
12865522.

1 stycznia 2014

...

Nie rozumiem, co to wszystko ma na celu. Nie wiem też, co robię nie tak. Przecież nie jest dobrze, widzę to...

Nie mam siły...

Boję się...

Nie chcę tego kolejny raz przechodzić. Dajcie mi wszyscy spokój, ja tu teraz obmyślam plan działania. A chodzi w nim o to, by już niczego nie czuć. Chcę stracić świadomość, mogę spędzić resztę życia w szpitalu, ale proszę tylko o jedno: zero uczuć. Niczego. Nie chcę czuć miłości, nienawiści, zazdrości, bo każde z tych uczuć prowadzi do cierpienia.

Mam ochotę płakać, krzyczeć, walić głową w ścianę, wyskoczyć przez okno. Cokolwiek, byleby sobie ulżyć. Byleby to minęło.

Nienawidzę swojego życia, nienawidzę! Zrujnowałaś mi życie, ale mi go nie odebrałaś! Zadowolona?! Jak już przyszłaś trzeba było się bardziej postarać i mnie zabić, cholero jedna!

Długo tak nie pociągnę. Nie wytrzymam. 


31 grudnia 2013

Idealna ofiara

Dobra, nikt tu nie zagląda, więc mogę pisać o czym tylko chcę. Nikt mi potem przy składaniu bożonarodzeniowych życzeń nie wypomni, że moja facebook'owa tablica ocieka melancholią.

Irytuje mnie to, jak szybko coś przykrego potrafi doprowadzić mnie do łez. O jedzeniu się nie wypowiem, bo szkoda słów. Myśli samobójcze? Oczywiście, że są.

Chciałabym, żeby ktoś zwrócił na mnie uwagę. Wysyłam takie cichutkie: "Hej, ja też tu jestem...", ale nikt mnie nie słyszy.

Ludzka głupota nie przestaje mnie zadziwiać. To, do czego zdolni są ludzie, jest doprawdy niesamowite.

Mam ochotę coś zniszczyć, rozbić, a potem odłamkami podciąć sobie żyły. Nie chcę tu być, kurwa, nie chcę! Tu jest mi źle... Wszystko jest trudne. Z niczym nie umiem sobie poradzić. Z żadnej sytuacji nie widzę wyjścia. Mam dość tej wszechobecnej szarości, tych wszystkich twarzy, które wykrzywia pogarda, gdy na mnie patrzą, tych komentarzy na mój temat, tej radości z czyjegoś niepowodzenia... Mam dość tego procesu stawania się z dnia na dzień coraz bardziej okrutnym.

Za jakie grzechy dałeś mi taką wrażliwość?! Nie mogłam urodzić się zimną suką, która skopie leżącego? Nie, ja muszę płakać nad ślimaczkiem, na którego ktoś nadepnął.

Pieprzyć to wszystko...

21 listopada 2013

Kiedy umrę...

Kiedy umrę, wszystko będzie w pozytywnych barwach. Nie chcę czerni. Za dużo jej w moim życiu.
Kiedy umrę, goście będą tańczyć do białego rana, a następnego dnia wstaną i wrócą do swoich obowiązków.
Kiedy umrę, chcę, żeby wszyscy się cieszyli. Żadnej smutnej twarzy, żadnych łez. Bo przecież czeka mnie lepsze życie.
Kiedy umrę, będę chuda. Będę piękna.
Kiedy umrę, będę się uśmiechać. Będę zadowolona z osiągniętego celu.
Kiedy umrę, będę z niecierpliwością wypatrywać tego lepszego świata. Gdzie nie liczy się to, jak wyglądasz, ile zarabiasz, jakie masz ubrania, kolor skóry, czy jakiej jesteś orientacji.
Kiedy umrę, najchętniej sama zapaliłabym sobie znicz na swoim grobie. Ale ja już będę ponad to, poza swoją cielistą powłoką.
Kiedy umrę, odetnę się od wszystkiego. Nikogo więcej nie zranię, nikt nie będzie się przeze mnie zabijać.
Kiedy umrę... Czy to nie brzmi pięknie?

20 listopada 2013

CHCĘ UMRZEĆ, KURWA! 
CHCĘ PRZESTAĆ ISTNIEĆ!
ROZSYPAĆ SIĘ!
ZNIKNĄĆ!
UMRZEĆ!
UMRZEĆ!
UMRZEĆ!
.
.
.
 

19 listopada 2013

Klatka

Dużo wczoraj czytałam... Bardzo ważna lektura. Otworzyła mi oczy.
Bycie szczęśliwym to trudna sprawa. Bycie zakochanym, a właściwie podtrzymanie tego stanu miłości też jest trudne. Co jest bardziej trudne: szczęście czy miłość?
Nie wiem...
Wiem za to, że po jednym i drugim następuje cierpienie.
Zauważyłam ostatnio, że tylko wszystkich ranię. Cokolwiek bym nie zrobiła, ktoś jest nieszczęśliwy. Może gdybym się w końcu odważyła...
Ostatnio stanęłam na parapecie... Potem na nim usiadłam i przyglądałam się światu, ludziom. Przyglądałam się tej okrutnej przestrzeni, w której ktoś zamknął mnie jak w klatce. Może gdybym wtedy skoczyła, nikogo bym już nie zraniła? Bo przecież moje śmierć nie zrani, tak jak inne rzeczy, które teraz robię.
Często płaczę, mam ataki histerii. Nawet teraz, kiedy to piszę, po policzkach płyną mi łzy...
Wiem, jak to jest, kiedy kogoś kochasz, a ta osoba cię rani. Wiem to doskonale.
Nie wiem, co mogłabym jeszcze zrobić. Chciałabym się rozpaść, rozkruszyć. Może anoreksja w końcu wykona swoje zadanie...

Gdyby moje serce było z ciastka, zjadłabym je ze smakiem, żeby już niczego nie czuć. A potem... policzyłabym kalorie...

9 października 2013

Dobre wieści

Mama powiedziała najpiękniejsze słowo, które tylko anorektyczka może usłyszeć: "Chudniesz...".
Zaczęło się od tego, że stwierdziła, iż bardzo zmalała mi twarz - "Patrząc na to, co było przed wakacjami i w trakcie, teraz buźka strasznie ci zmalała. Chudniesz...".
Kiedy ja skakałam z radości, ona wydawała się być jakaś taka smutna. Dlaczego nie podziela mojego entuzjazmu?
Jem teraz malutko. Praktycznie tyle, ile w pierwszej liceum. Na śniadanie jedno ciasteczko, potem obiad, potem znowu coś słodkiego, ale nie za wiele. Kolacji nie jadam.
Może niedługo znów będę się czołgać do lodówki z braku energii? Nie wiem. Marzenia...
Chciałabym, żeby ludzie myśleli o mnie w kategorii "Kruszynka", żeby przypinali mi etykietkę: "Nie dotykać za mocno, bo połamiesz jej kości".
Jest o tyle dobrze, że stworzyłam pewne pozory. I teraz wszyscy myślą coś, co nie jest prawdą. Ale to dobrze.

22 września 2013

Nowy blog

Hej. :3
Pomysł na nowego bloga już od jakiegoś czasu chodził mi po głowie i w końcu... stało się. ^^
Założyłam pierwszego w życiu bloga, na którym będę publikować jedynie swoje stylizacje i różne inne rzeczy związane z japońską modą.
Niby mogłabym to prowadzić tutaj, ale na tym blogu roi się od moich pesymistycznych myśli. A nowy blog jest całkowitym przeciwieństwem.
Chcę odpocząć, zająć się czymś innym, oderwać się od negatywnych myśli. Kto wie, może przyczyni się do tego zmiana bloga?
Tej strony nie porzucam. Nadal pozostanie moim internetowym pamiętnikiem. :3
W końcu czasem gdzieś trzeba się wygadać. ;)
Link do bloga:

19 września 2013

Już nic nie wiem

Nie wiem, co mam zrobić.Chciałabym krzyczeć.
Nie wiem, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Chciałabym uciec.
Nie wiem, jak żyć. Chciałabym zakończyć ten proces...
Oddalasz się...


Oddalasz się...


Oddalasz się...




Jestem słaba... 




Nie uciekaj ode mnie...

13 września 2013

11 września 2013

Księżniczka

Hej, już mi lepiej. :3
Dziękuję Arashi za wspierający komentarz.
Dziękuję też ToshiDiru, że jest ze mną mimo wszystko. Kocham Cię, wiesz? :*

A co u mnie? Zauważyłam, że zakupy poprawiają mi humor. xD
Moje nowe nabytki:

 Zawsze chciałam mieć takie z falbanką. *.* 

<3

I jeszcze takie legginsy. ^^ 

Jakiś czas temu zapragnęłam być... Sweet Lolitą, a całkiem niedawno Hime Gyaru! O.O
Oczywiście byłabym księżniczką w czarnych sukienkach, bo jednak jak patrzę na te różowe sukieneczki w miliardem kokardek, koronek i różyczek, bolą mnie trochę zęby. xD




 Ale takie? Czemu nie? xD

Najbardziej podobają mi się te ich fryzury. I pomyśleć, że wystarczyły dwa filmiki, w których zobaczyłam Sweet Loli i Hime i zaraz zmieniłam o nich zdanie. :3

Czyli mamy tak: 
- Lolita,
- Pastel Goth, 
- Decora, 
- Visual Kei, 
- Hime Gyaru... 
I... coś jeszcze? xD Na pewno coś się znajdzie. ^^" 
No nic, postaram się jakoś to wszystko ogarnąć. Tyle pięknych rzeczy, a pieniążków brak. T.T