Moja wymarzona waga to czterdzieści kilogramów, ale na razie zadowoli mnie nawet czterdzieści pięć.
Myślę o Pro-anie. Chciałabym być takim Motylkiem.
GRUBAS -> MOTYLEK
Wczoraj było okropnie. Był festyn na działce. Podobało mi się, ale tyle zjadłam... Jeden tost na śniadanie, potem dwie kanapki z żółtym serem, ptyś, trochę kurczaka, pączek, lizak i kilka ciasteczek. Nawet nie chcę myśleć o tych kaloriach, które pochłonęłam. Wstyd mi za siebie, że nie umiałam się pohamować. Ale niestety jest to niemożliwe, kiedy rodzice patrzą. I nie próbuję się tu usprawiedliwiać.
Jeśli na tego bloga zagląda jakiś Motylek, proszę, by do mnie napisał (GG: 12865522). Potrzebuję teraz wsparcia w dążeniu do perfekcji.
Macie jeszcze zdjęcie Shindy'ego, który się
słodko patrzy. ^ ^