21 lutego 2012

Walentynki ^^


Trochę spóźnione, ale dopiero niedawno dostałam zdjęcia. Ponieważ spędzanie Walentynek samemu nie należy do przyjemnych, postanowiłam spotkać z moją przyjaciółką z gimnazjum. Kupiłam jej pluszowego Kłapouchego. ^^ Poszłyśmy do McDonald’s i przed nami szła taka strasznie wysoka i chuda dziewczyna, ale nie dość, że sama z siebie była wysoka, to jeszcze te szpilki… O.O No i mówią, że niby mężczyźni wolą, kiedy kobieta jest zgrabna, a nie wychudzona, ale jakoś każdy facet który ją mijał, gapił się na jej tyłek, właściwie ona nie miała tyłka, ale… I jej koleżanki było mi żal, szła tuż obok wyglądała o wiele lepiej, a i tak wszyscy podziwiali tę wychudzoną żyrafę… O_O
Podczas „obiadu” w McDonald’s, jak się można domyślić, dostałyśmy głupawki. xD Zajęłyśmy miejsca przy barowym blacie, zaraz przy oknie, więc Agata machała każdej osobie, która akurat przechodziła. Byli to głównie emeryci z wnukami, zakochane pary i faceci, którzy myślą, że są fajni. ;D Za każdym razem, gdy kogoś takiego widziałam, cytowałam: „I’m sexy and I know  it!” Jeden dziadek szedł, ruszając ustami. o.O I to wyglądało tak, jakby on rzeczywiście to śpiewał. xdd
Potem postanowiłyśmy pochodzić po deptaku. I szła tam jakaś kobieta w takich bamberskich spodniach w panterkę. Ale już takie paskudztwo, chyba w życiu czegoś tak brzydkiego nie widziałam. xP  Pokazałam ją Agacie, na co ona: „Jezus Maria! Nika, uciekajmy stąd!” Przeszłyśmy przez pasy, a Agata opowiadała suchary typu: „Dlaczego małpy jedzą banany? Bo lubią!” albo „Co to jest małe, zielone i trójkątne? Mały zielony trójkąt!” No bo w końcu dobry suchar, nie jest zły. xD
Weszłyśmy do Kupca Poznańskiego. Tam jest taka fontanna, do której ludzie wrzucają pieniądze. Planowałyśmy wrzucić całą garść grosików, ale niestety nie uzbierałyśmy aż tyle… No i zobaczyłam coś, przez co zrobiło mi się przykro:

Nikt nie powinien być sam... Szczególnie w Walentynki... 

Później dalszy spacer po deptaku. Oglądałyśmy wystawę księgarni:

  Autor musi naprawdę nie lubić głównej bohaterki...
 
Śmiało, bądźmy delikatni! Pokochajmy nasze wątroby! xdd

Potem do Kaji na gorącą czekoladę i brzdąca, mają tam przepyszne brzdące. ^ ^

 "Czekolada na goronco"

i "Tchnienie Namientności" - jestem ciekawa, kto to pisał... xdd

Niestety musiałyśmy się już zbierać. Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale w weekend koszmarnie się czułam... Zrobiło mi się słabo podczas sprzątania, więc się położyłam, dosłownie na chwilę, wcześniej włączyłam płytę Lady GaGi, bo przy szybkiej muzyce lepiej się sprząta, zasnęłam gdzieś po czwartej piosence, a kiedy się obudziłam, płyta już się skończyła... xD Potem poszłam do łóżka, oczywiście w nocy się budziłam, ponieważ o drugiej jakaś dziewczyna coś tam sobie śpiewała na dworze... =.= Obudziłam się o dziesiątej, postanowiłam, że chwileczkę odpocznę i... otworzyłam oczy o dwunastej. xD Ale najwyraźniej tyle potrzebowałam.^ ^"
Aha, czternastego lipca jest koncert Marilyn Manson w warszawskiej stodole! I ja na niego pojadę! *a*